Witam ;D kolejną notkę chciałabym zadedykować osobie, która najczęściej odwiedza mojego bloga ;) a mianowicie Werka Em. Ona również prowadzi bloga, który mnie się bardzo podoba. A oto kolejna notka. Mam nadzięję, że się wam spodoba ! ;*
----------------------------------------------------------
Rozdział 15
Od niedawna jestem tak szczęśliwa. Mam super chłopaka, przyjaciół. Ale prześladują mnie sny. Dziwne bestie. Postanowiłam kogoś w końcu powiadomić. Nauczyciel który uczy mnie samoobrony zareagował natychmiast. Chyba wyczuł że coś jest nie tak. Poszłam do ,, pielęgniarki'' a raczej coś w rodzaju czarodziejki.
- Witam- przywitala mi miła młoda kobieta, z burzą rudych loków
- yy dzień dobry- odpowiedziałam niepewnie
- Słyszłam o twoim problemie, chyba wiem co Ci dolega ale musze jeszcze się upewnić
Zaczeła mnie badać. Czułam się senna. Wiedzialam, że wchodzi w moj umysł
- Tak jak myślałam Słońce
- Co co mi jest? - głos mi się załamał
- Polują na Ciebie nasi wrodzy- odpowiedziała z dziwym spokojem
- wrodzy? jacy wrodzy?
- Dziecko nie uważałaś na lekcji histori wampiryzmu?
- Ja , ja uwazałam, ale myślałam żę to nie możliwe
- Słuchaj, poluje na Ciebie dośc dużo hmmm nie można ich okreśłić jako ludzi
- To co to?
- Upadłe anioły, demony, oraz inne mroczne stworzenia
- Ale czemu polują na mnie?!- podniałam głos
- NIe denerwuj się. Dlatego, ponieważ jesteś jedną z pół krwiopiców pół wampirów energetycznych- widząc że chce coś powiedzieć ubiegła mnie- Wiem że nie tylko Ty, ale jestes najsliniejszym pół na pół wampirem jaki istniał. Nie wiesz jeszcze o swojej mocy, dowiesz się pewnie zaniedługo, będą Cie dalej szkolić, Nie martw się nic Ci nie grozi, lecz muszę Ci powiedzieć, iź nie sądze, że puszczą Cie do domu na Święta. Sądzą że powinnaś spędzić je zprawdziwą rodziną, a nie z przybieraną oraz boją się że coś Ci się stanie jeżeli opuscic Instytut. Nie jestes tu uwięziona, mozesz wychodzić poza mury jeżeli tylko chcesz, ale Nowym Jork jest daleko, za daleko więc....
- O nie ! nie ma mowy ! Wiem że to nie jest moja prawdziwa rodizna ale chce spędzić te świeta z nimi !- krzyknełam
- Camilla , zrozum nie puszczą Cię samej
- Ja z nią pojadę - odezwał się ktoś, od razu poznałam głos
- Jace- wypowiedziałam ochrypłym głosem
- Ty chłopcze? wiem żę jestes silny ale nie sądze, żę dyrektorzy puszczą Cię z nią
- Juz puścili- odezwał sie- uzgodniłem wszytsko
***********************
Nadal myślę jak to możliwe że mam tyle szczęścia. Jace, to dzięki niemu zobacze tate.
- Camilla !- odezwał sie ponury głos
- James czego chcesz? tak dawno Cie nie było!- wypowiedziałam te słowa ze wzgarda w głosie
- Jak mozesz jechac na swieta do innego domu?!
- to mój jedyny dom jaki znam ! - krzyknełam bliska łez
- Dzięki temu opóźni się twoje poznanie rodziców
- I bardzo dobrze !- chciałam jeszcze coś dodac ale James zniknął
Jak może mi rozkazywać. Nie może, nigdy ich nie było, co ztego że są moimi rodzicami. NIgdy ich nie poznałam. Wreszcie do mnie dotarło, jeżeli on pojedzie ze mną to nie spędzi świąt w gronie rodzinnym, dla mnie to dość wzruszające. Wszyscy uczniowie instytutu jadą na święta do domu. Wybiegłam zpokoju szukając Jace , nie moge mu tego zrobic. Nagle wpadłam na kogoś
- O Camilla, gdzie tak pędzisz?- zapytal uśmiechnięty dyrektor, w naszej szkole jest trzech dyrektorów, jednak tego lubilam najbardziej
- Ja, ja tylko kogoś szukam- zawstydziłam się - przepraszam , że na pana wpadłam
- Z pewnością Jace
- Hmm tak- zapomniałam, że ten facet potrafi czytać w myślach
- Oj potrafie młoda damo
zarumieniłam sie
- Więc wie pan o czym chce z nim porozmawiac?
- O tak i powiem Ci że to nie najlepszy pomysł
- Ale dlaczego?
- Choć ze mną to Ci wytłumacze
Poszłam za nim do gabinetu, usiadłam na swoim ulubionym fotelu w centki
- Więc powie mi pan?
- A co chcesz wiedziec o Jace? - o nagle jego czytanie w myślach się wyłaczyło, pomyślałam z sarkazmem
- Nie wyłaczyło sie- uśmiechnął się
Wtedy powiedziałam mu co leżało mi na sumieniu. Wszytsko o tym że Jace nie spędzi wolnego czasu z rodziną przeze mnie. O to że się boję i wszytsko inne.
- Aj Camilla. To będą jego pierwsze święta poza Instytutem
- Jak to? - SPytałam z niedowierzeniem
- Rodzice Jace nie chcieli go jak dowiedzili się kim jest, miał wtedy zaledwie rok. Twoi adoptując Cię wiedzieli kim jestes i jak się Tobą opiekować. Jace jest od tej pory u nas. Widze jak smutno patrzy na wsztskich uczniów, którzy jadą na święta do rodziny, pewnie on też by chciał, napewno by pragnął tego. Od kąd Cie poznał jest taki szczęśliwy jak nigdy. Uwierz mi to będą jego najszczęśliwsze święta
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc nic nie odpowieddziałam, uśmiechnełam się delikatnie i wsyzłam. NIe mogłam wto uwierzyć. Jace nie ma na tym świecie nikogo.
Nogi same zaniosły mnie do jego pokoju.
******************
Siedział na podłodze pakując ubrania i inne przydatne rzeczy. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się promiennie.
- Hej
- Hej
NIe wiedziałam co powiedzieć, jak szłam tu to byłam pewna co chce mu uświadomić ale teraz już cała odwaga mnie opuściła. Podeszłam do niego i go przytuliłam.
- Czemu mi nie powiedziałes? - spytałam
- O czym?- zdziwił się szczerze
- O swojej rodzinie
- Skąd wiesz?!- krzyknął
- Ja, ja
- Ah Tak TY ! zapytalaś pewnie kogoś i już wszytsko wiesz. Słuchaj uważnie nie jade z Toba dlatego ze nie mam sie gdzie podziać, nie myśl sobie ze robisz dobry uczynek dla sieroty ! - wypluł te słowa jak trucizne- Jakbym miał rodzinę to i tak bym pojechał, dlatego zę Cię Kocham i tylko ciebie, oraz wiem że ta wyprawa mogłabym zagrozić twojemy zyciu, nie puściłbym Cię samej.
Nie wiedziałam co powiedzieć. te słowa mną wtrząsneły
- Kocham Cię - szepnełam
wtedy on objąl mnie mocniej i przycisnął do siebie.
_________________________________________
I jak się podoba ? ;D
po pierwsze dziekuje za dedykacje :DDa po drugie ; aż ci talebtu zazdroszcze :P piszesz świetnie mam nadzieje że nie każesz nam zbyt długo czekać na kolejnom notke :DDD
OdpowiedzUsuńnie ma za co ;*
OdpowiedzUsuńOj dziękuje ;)
postaram się jak najszybciej ;p