czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 7



Dziś jest ten dzień, wszytsko się zmieni. Nowa szkoła, nowe miejsce zamieszkania, wprost nowe życie. Strasznie się denerwuje to wprost irytujące. Od ostatniej kłótni z Emi nie rozmawiałam. Bo niby co jej miałam powiedzieć że jestem pół wampirem? I to w dodatku pół wampirem energetycznym a pół książkowym krwiopijcą. W moim życiu nie mogę narzekać na nude.  Ale to wszytsko intrygujące, kim są moi prawdziwi rodzice. Czy ja ich poznam. James twierdzi że jeśli się już zaaklimatyzuje to ich poznam.
- Camilla- słysze znajomy głos
- O Boże James ! Ile razy mam mówić nie zakradaj się tak
- yy wiele- odpowiada znużony- Spakowana?
- No tak- nie udało mi się ukryć smutku w głosie
- Sluchaj wiem, że się stresujesz to normalne- odpowiada- ale jesteś bardzo ładna i mądrą dziewczyną poradzisz sobie
- Oby tak było – odpowiadam
Schodze na dół. Niestety tata nie może  mnie tam odwieźć więc wylewne pożegnanie odbyło się w domu. Strasznie będę tęsknić za wszytskimi. Na szczęście tata uznał że sam załatwi sprawę z dawną szkołą
****************
Po tylu godzinach w końcu w Londyn. Jest tu inaczej niż W Nowym Jorku. Od razu wyczułam zmiany w klimacie.  Strasznie tu zimno
- Hmm mam nadzieje że masz ubrania w których nie przemarzniesz- uśmiecha się James
- Oto się nie martw , to już nie Twoje zmartwienie- odcinam się
Do instytutu jechaliśmy w milczeniu. Zajeło nam to strasznie dużo czasu, zanim się spostrzegłam usnęłam. Obudziło mnie mocne hamowanie i piszczenie opon.
- Jestesmy na miejscu
Zaniemówiłam z wrażenia, wszytsko wyglądało tak urzekająco, magicznie. Może nie będzie tu aż tak źle… może.
- Od razu mówię że nie musisz tu siedzieć cały dzień, możesz wychodzić na miasto poznawać ludzi
- Serio?! Normaalnie to wspaniaaaale ! – na serio się ucieszyłam
- I masz dostep do internetu, pamiętaj nie stracisz łączności z normalnym światem, w końcu jesteś tylko w połowie wampirem.
 - No to przynajmniej tyle- odgryzłam się
********************
Dowiedziałam się, w którym pokoju będę mieszkać. 12 nie jest tak źle. Na szczęście mam pojedynczy pokój, więc nie musze się mordować z nikim, nieznajomym. Musze się spieszyć za 30 minut mam pierwszą lekcję. Nie wiem czy ktoś by mi wuierzył ale  wtej szkole uczą normalnych przedmiotów szkolnych ! Tylko dodają pare wampirzych. Koszmar. Ksiązki załatwił mi James na szczęście.  Stresuje się pierwszą lekcją. Eh nigdy nie lubiłam matmy !! Nagle ktoś na mnie wpadł
- Ej uważaj jak chodzisz !- krzyknęłam. Słodka z twarzy blodynka oblała się rumieńcem
-Ojej przperaszam. Zaraz zaraz Ty jesteś Camilla! Tyle o Tobie słyszeliśmy
- Yyy serio o mnie?
- No jasne głuptasie ! a o kim. Nigdy nie było u nas takiego wampira jak Ty ! o kurde a gdzie moje maniery Nazywam się Carolline ale znajomi mówią na mnie Carii
- Miło mi Ty wiesz jak się nazywam więc nie musze nic mowić.
- Pokaż mi swój podział lekcji- zdziwiona pokazuje jej mój okropny podzial godzin
- Ojejku to świetnie patrz ! mamy ze sobą wiele leckcji
Na serio się ucieszyłam. Przynajmniej jedna miła twarz
- A na stołówce możesz usiąść z moim koleżankami i ze mną oczywiście no i jasne , że Cie oprowadzę po szkole i zapoznam ze wszytskimi z kim warto się zadawać, jeśli chcesz oczywiście- ta dziewczyna duża mowi ale wydaje się miła i popularna więc warto się z nią trzymać
- Jasne że chce
- To wspaaaniale
w końcu poszłyśmy na lekcje, nowa znajoma usiadła ze mną w ławce. Na szczęście.
*****************
Lekcje mijają szybko. Carii mówi mi dokładnie o wszystkim o cyzm mogę wiedzieć.
- Ej wiedzisz tego chłopaka ! to Jace. Dużo dziewczyn na niego leci. Jest przystojny ale żadna dziewczyna nie jest mu odpowiednia. On jak to mowi szuka tej jedynej- dziewczyna uśmiecha się do mnie.
Ilustruje chłopaka  wzrokiem. Jest dość wysoki na około 180 cm wzrostu. Włosy ma koloru blond a oczy niebieskie jak ocean. Podoba mi się. Nagle się odwraca i nasze spojżenia się stykają, czuję jakby przeleciał przeze mnie dreszcz. Ale nic nie mówie patrz jeszcze chwilke. Uśmiecha się więc robie to samo i zarzucając włosami ochodze.
- widzisz mówiłam że jest BOOOSKI – mówi Carri
- Ehh – wzdycham – ten dzień już mnie męczy
- Wiem ale to dopiero początek- odpowiada radośnie dziewczyna- choć w końcu jest lunch więc poznasz moje koleżanki
Uśmiecham się i podążam za nią ,cały czas myśląc o tajemniczym chłopaku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz