czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 4


Biegłam jak najszybciej mogłam, mijałam uliczki i różnych ludzi . Nic nie wydawało mi się takie jak wcześniej. Moje życie się zmieniło. Wszytsko się zmienia. Czułam to od dawna choć nie chciałam przyjąć tego do świadomości. Nigdzie nie mogę się czuć bezpiecznie. Nikt mnie nie zrozumie. Wbiegam do domu nie zaszczycając taty nawet spojrzeniem ide do swojego pokoju w ponurym milczeniem. Układam się na moim wygodnym łózku i mysle co takiego chciał mi powiedzieć ten obcy mężczyzna. Czemu zawsze pojawia się w tak nie spodziewanych momentach. Byłam zmęczona, wszystkim, całym życiem.  Nagle  z dołu da się słyszeć rozmowe taty z jakimś facetem. Głos wydawał mi się znajomy ale nie wiedziałąm kto to. Nie słyszłam dokładnie słow więc postanowiłąm podejść bliżej aby mogła słyszeć i ich widzieć a oni mnie nie.
-Musisz jej powiedzieć, albo ja to zrobie !- krzyknoł on, tajemnicze męzczyzna
Moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości. Skąd tata go zna i co powinni mi powiedzieć.
- nie mogę- odpowiada ojciec- nie potrafie, bo niby jak powiedzieć córce że jest kimś innym niż ja, kimś z kim spotykamy się tylko w dziwnych filmach bądź książkach.
Nie mogłam wytrzymać musiałam przerwać tą rozmowę.
- Czy wyście powariowali ?!!- zaczęłam się drzeć- skąd go znasz? Kim wy jesteście niby ?! kim ja jestem o co wam chodzi ?!
-Spokojnie – odpowiada tajemniczy facet
-jak mam być spokojna ?! –pytam coraz to bardziej załamana robie wsyztsko ,aby się tylko  nie rozplakac.
-Camillo- użył oficjalnego tonu spoglądając na mnie wyczekująco – powinnaś się czegoś dowiedzieć
Patrze na niego z coraz to większym napięciem.
-Hmmm od czego tu zacząc- myśli- pewnie wiesz że jesteś adoptowana
-yhymmm od niedawna bo nikt mi nie raczył  powiedzieć- odpowiadam zbulwersowana
- Spokojnie- powtaża się- Znam Twoich rodziców, wiem kim Ty jesteś. Mogę Ci to powiedzieć jeżeli tylko chcesz.
- Chce ! mam dość tego wszystkiego. Choc nie wiem o czym Ty gadasz ale chce znać prawdę o rodzicach.
-Dobrze. Dzwisz się pewnie skąd Cię znam. A otóż pilnowałem Cie  odkąd byłaś mała, po to żebyś nie narobila głupot, tak jak w ten dzień z tym chłopakiem. Ciesz się ze on w ogóle żyje. Ale powinniśmy mieć pretensje do siebie a nie do Ciebie, przecież nie wiesz kim  jesteś. – patrze na niego z wielkim zaciekawieniem oraz z ogromnym niedowierzeniem- Jetses hmmmm mitycznym stworzeniem, tak jak ja-uśmiecha się tajemniczo- ale chyba nawet bardziej. Więc jesteś pół wampirem krwiopijcą a poł wampirem energetyczny.
Zaczełam się śmiać.
- wyjdz z mojego domu jesteś chory ! chory psychicznie nic takiego nie istnieje ! – skierowałam na niego swoją złość. Facet pada na podłogę. Potem wszytsko toczy się bardzo szybko. Moja złosć opada. Patrze na niego. Podnosi się
- Widzisz a nie mówiłam wampir energetyczny jak nic. Potrafisz zabić , zabić umysłem. Tak potraktowałaś tamtego chłopaka. Masz ogromną moc. Jesteś pierwszym wampirem które jest jednocześnie krwiopijcą i energetycznym. Jesteś niesamowita.
Od tego czasu wiedziałam, że moje życie się zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz