Rozdział 14
Zawsze gdy go widzę serce bije mi szybciej. Czy ja się w nim czasem nie zakochałam. Codziennie myśle o tym. Od incydentu w lesie nie chciałam mieć chłopaka. Ale on jest taki jak ja.
- Hej - popatrzyłam do góry Jace uśmiechał się do mnie promiennie
- Cześć- odpowiedziałam chyba zbyt sucho
- Widzę, że nie masz ochotę na rozmowę ze mną- odparł- choć to dziwne - uśmiechnął się figlarnie.
Wszystkie oczy były skierowane w naszym kierunku. Czułam się nieswojo. On zapewne nie. Zawsze miał swoje cięte riposty przy sobie. Nigdy nie czuł się chyba skrępowany
- Nie,czemu miałabym nie chciec- skłamałam- jasne, że chce ale nie tu
- W takim razie przejdźmy się
Gdy wyszliśmy ze stołówki nie wiedziałam co mówić. Poszliśmy do ogrodu, aby pospacerować.
- Więc o co chodzi?- spytałam
- O nic, po prostu mnie unikasz i chciałem wiedzieć o co chodzi
- Nie unikam. Po prostu nie chce się narazić na gniew Twojej dziewczyny- odparłam zanim zdąrzyłam ugryść się w język
- Dziewczyny powiadasz- uśmiechnął się zalotnie
- Katheriny
-Kattheriny? Ona nie jest moją dziewczyną i nie będzie. Chodziliśmy kiedys ze soba, ale nie o tym rozmawiamy. Przyjaźnimy się, moja rodzina jest blisko z jej rodziną. Więc nie zerwałem z nią kontaktu, jest dla mnie jak siostra, nie , nie jak siostra jak dobra koleżanka. Jednak ma w sobie coś wrednego ale trzeba umieć do niej dotrzeć- uśmiechnął się- tak jak do Ciebie - dodał
Uśmiechnełam się do niego , nic więcej nie było potrzebne. Objął mnie w pasie, przytulił do siebie. Pachniał swoimi perfumami. Przylgnełam do niego z całej siły. Zmierzwiłam mu jego blond włosy.
- Aj Ty zazdrośnico- powiedział i w tej chwili mnie pocałował. Całe moje ciało zadrżało. Byłam taka szczęśliwa. Przytuliłam się do niego , żeby być jak najbliżej jego ciała.
******************************
W końcu moje życie zaczyna się układać. Chodze na wzytskie zajęcia. Odrabiam lekcje sumiennie. Ucze się samoobrony i róznych sztuk walki. Mam tu dobrą przyjaciółką i koleżanki. Oraz jego, mojego Jace. Czuje, że na serio się w nim zakochuje. Carrie tak się cieszy z mojego szczęścia. A ja myśle że chciłabym podzielić sie tym z Emi. Ale ona nie napisała do mnie od tamtego dnia kiedy ostatnio się widziałyśmy. Dziś jest sobota , za dwie godziny jade z Jacem do miasta, mamy zamiar pochodzic po parku, pójść do restauracji na obiad, moze pochodzić po sklepach i wrócic po południu żebymśmy mogli razem odrobić lekcję, eh to brzmi tak wspaniale.Ale moje myśli cały czas zagusza myśl że chciałabym, aby ona mogła o tym wiedzieć. Włączyłam laptopa. Weszłam na facebooka. Emi była dostępna postanowiłam do niej napisać
- Hej ;)
- Siema- odpisała bardzo szybko
- Jak tam?
- Ok, a tam? Jak tam Ci się żyje w super szkole w Angli, bo u nas po staremu- czuła do mnie żal, ale o co przeciez nie dała mi wytłumaczyc co sie ze mną dzieje
- Słuchaj nie wiesz o co chodzi. Nawet się o mnie nie martwiłaś, o nic miałaś mnie gdzieś, nie napisałabys do mnie nawet.
Czekałam na jej odpowiedź. Jace na pewno ma Facebooka. Postanowiłam go odnaleźć, wysłałam zaproszenie. Gdy tylko je przyjmie, zmienię sobie status, wiem że to dziecinne ale niech Emi zobaczy, że dobrze mi się tu powodzi
- Ty też nie rozumiesz. Byłas ostatnio dziwna. Nie jak kiedyś- odpisała po dłuższej chwili
- Oszukujesz się, jednak masz jakieś uczucia. Tęsknisz za mną, tyle lat się przyjaźniłyśmy, przemyśl wszytsko i wtedy popiszemy. Pa.
- Pa
O dziwo czułam się z tym lepiej o duzo lepiej. Odetchnełam z ulgą. Poszłam przygotowac się wiec na spotkaniem z nim. Ubrałam się najładniej jak tylko się dało. Ogólnie jestem ładna, a nawet ludzie twierdzą że piękna więc nie miałam z tym problemu. Jace przyszedł jak zawsze punktualnie. Nigdy się nie spóźniał
- Hej piękna - Uśmiechnął się figlarnie
- Hej- odpowiedziałam, pewnie wyszkocyzł mi ten okropny rumieniec
Przytulił mnie na powitanie
- Gotowa na wspaniały dzień?
- Gotowa
*****************
Droga mineła nam dość szybko. Cały czas rozmawialiśmy śmiejąc się donośnie.
- Więc co najpierw?- spytał patrząc na zegarek- na obiad godzina jest za wczesna, może spacer po parku, albo po sklepach?
- Może sklepy na początek
- Dobrze Piękna, ty tu decydujesz
Uśmiechał się tak pięknie. Kolana same mi miękły pod jego spojrzeniem.
Po sklepach chodizlismy z dwie godziny cały czas trzymając się za ręcę wszytsko to było takie romantyczne.
- Hmm Co powiesz na to żebyśmy coś zjedli, jestem cholernie głodna- uśmiechnełam się
- Oczywiście, wybrałem juz dla nas restauracje.
Byłam ciekawa jaką ale nie pozwolił mi podglądać. Gdy dotarlismy na miejsce mogłam już otworzyć oczy. Restauracja wyglądała na pogodną. Jace wybrał dla nas stolik oddalony jak najbardziej od inncych. To miejsce wydawało się magiczne.
- No to jak co byś zjadła?
- A Ty?- spytałam - Byłes tu kiedyś?
- Jasne, to wezme dla nas najlepsze danie - uśmiechnął się
jedzenie naprawde było pyszne, wprost rozpływało się w ustach. Gdy przegryzłam ostatni kęs myślałam o nasyzm spacerze. Była już godzina dość po południa , a mianowicie 3. Dziwne że jako wampiry powinnismy teraz spać. Ale to tylko mity, i dobrze. Koło 5 musimy być w domu.
- O czym tak rozmyślasz- przyłapał mnie Jace podając mi rękę i zasuwając krzesło
- O naszym spacerze
Przygarnął mnie do siebie i pocałował. Zmierzaliśmy w kierunku parku miałam dziwne wrażenie, że ktoś nas obserwuje
*************************
Widział ją. Tęsknił za jej widokiem. Nigdzie ostatnio nie wychodziła, a jak już wyszła to z znim. Camilla, niesamowita dziewczyna. Chciał do niej podejść ale nie mógł. Jej towarzysz napewno by go rozpoznał. Tęsknił za nią, każdego dnia, myśłał o niej. Choć wiedział że nie powinien, obserwuje każdy jej krok, chodzi z gracją, wielką dumą. Jest przepiękna. On wie to od zawsze. Musi z nią porozmawiać chociażby miał zginąć. Ale nie teraz, nie teraz. Musi na nią czekać , napewno zdarzy się jakiś moment gdy będzie wychodziła sama. A jak coś to odwiedzi ją w śnie
********************
- Ah Jace to byl wspaniały dzień- mówiłam gdy siedzieliśmy w aucie wracając do instytutu
- Oj jeszcze się nie skończył, wiem ze nauka może nie być zbyt ciekawa ale ze mną kto wie- uśmiechnął się puszczając mi oczko.
- Oj oczywiście że to wiem
Śmialiśmy się całą drogę powrotną, czułam się taka beztroska, przy nim. NIe wiem czemu w myślach widziałam czerno włosego chłopaka, poznengo pare dni wcześniej
_________________________
Jak się podobal ten rozdział? ;D Był specjalnie dłuższy dla was, moich czytelników ;* mam nadzieję że się wam spoodba :p czekam na komentarze i pozdrawiam osoby czytające mojego bloga ;)
Rozdział świetny. Bardzo mnie to zaciekawiło :P
OdpowiedzUsuńObserwuję i będzie miło jak wpadniesz też do mnie.
Zapraszam
http://islenna.blogspot.com/
Dodaj gadżet z obserwacją bo nie mogę ;/
OdpowiedzUsuńBardzo fajny, przeczytałam całośc :-)
OdpowiedzUsuńEj a nie wiesz jak dodać gadżet z obserwacja? :D
OdpowiedzUsuńBardzo ciekwie, fajnie piszesz. Będe wpadac częściej, zapraszam do mnie http://fruitysmile25.blogspot.com
OdpowiedzUsuńCiekawe.. :D Fajnie się czyta :D
OdpowiedzUsuńpowerlesss.blogspot.com
Twoje rozdziały coraz bardziej mnie zachwycają , oby tak dalej ;)
OdpowiedzUsuńhttp://believe-in-live.blogspot.com/
Dziękuje za wszytskie komentarze ! ;D
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Blog Award. Nie, to nie, dlatego że muszę wytypować jedenaście osób. Tylko, dlatego że Twój blog naprawdę mi się podoba i jest warty uwagi.
OdpowiedzUsuńWięcej informacji w zakładce "Liebster Blog Award" na moim blogu - www.wiek-to-tylko-liczby.blogspot.com
Hmm dzięki ;)
OdpowiedzUsuń