czwartek, 27 grudnia 2012


Rozdział 1
Ehh… jak ja nienawidzę poniedziałków. Nie chce mi się wstać, ale jak zwykle tata mnie budzi. Marudzi, że spóźni się do pracy. A przecież gdy ma się szesnaście lat można samemu jechać autobusem. Ale mu się nie dziwie woli mnie zawieźć osobiście, zrobil się taki po śmierci mamy, która zgineła przez jakiegoś psychopate który podłożyl bombe w busie. Straszne ale prawdziwe. Mam tylko ojca ale i tak nie jest źle. Ludzie żyja gorzej i nie maurdzą .Lecz czasem muszę sama jeździć choć i tak bezpieczniej czuje się z tatą, choć lubie także czasami iść sobie na piechotę do szkoły czasem sama a czasem z Kath, moją najlepszą przyjaciółką.
- wstawaj bo oboje się spóźnimy !!- wolal zrozpaczony ojciec
- taaaaaato spokojnie jedź ja pójde na nogach-odpowiadam
Ojciec wychodzi z domu , ja zostaje sama,  na szczęście mam dziś na drugą lekcje. Patrze na siebie w odbiciu lustra, wiem że jestem ładna zawsze bylam. Gdy się na mnie spojrzy widać wysoka na 167cmdziewczynę z zielonymi oczami, pełnymi ustami, długimi włosami o odcieniu kasztanowym. Ubieram się do szkoły jak najszybciej. Oczywiście  jak zwykle nie wiem w co się ubrać. Po dłuższym zastanowieniu ubieram się w obcisłe jeansy oraz czarną bluzke z czaską i wychodzę. Zaraz za rogiem spotykam jego…….
--------------------------------------------------
Mam nadzieje że się podoba. to pierwszy moj blog wiec wiecie jeszcze nie wiem czy dobrze mi idzie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz