Rozdział 18
Wszytsko staneło w miejscu. Czas się dla mnie zatrzymał. Upadłam. Leżałam tak chyba z godzinę. Nie mogąc sie ruszyć. Wszytsko o czym marzyłam umarło. wesołe święta.... Życie. Prezenty, jedzenie, ćwiczenia. Wszytsko. Ale dlaczego polują na mnie? Nie jestem jakaś ważna chyba.Nie jestem nawwet w pełni wampirem. Mówi się niby ze jestem pół krwiopijcą a pół wampirem energetycznym. Ale tak naprawde energia jest większa niż potrzeba krwi. Krwią wystarczy jeżeli pożywie się raz na tydzien a enerigią musze co dwa dni. Nie jestem tak silna jak Jace, który ma w sobie bardzo mało z wampira egergetycznego. Czuje się rozstrojona emocjonalnie.
***************************
Gdy pokazałam karteczke Jace'owi od razu zadzwnoił po naszych ochroniaży. Wszyscy dużo mówili, martwili się, a ja miałam siedzieć w swoim pokoju. NIgdy nie miałam tak okropnych świąt, jakiś psychopata chce mnie zabić, nigdzie nie czuje sięjuż bezpieczna, nigdzie, nigdy.
- Camilla?- zawołał mnie jakiś głos
- tak?- poznałąm że był to ochroniaż
- Podjeliśmy dezycje- stwierdził- musisz wracac do domu
- co?!!!! O nie, nie ma mowy ! nie zmuscicie mnie ! słyszysz !?- krzyknełam i wybiegłam z pokoju ibegłam tak syzbko dzięki treningą, że mnie nei dogonili. Ubrałam szybko buty chhwyciłam kurtkę i wybiegłam w śnieg. Biegłam i biegłam daleko przed siebie. Zupełnie tak samo jak wtedy gdy dowiedziałam się czym jestem. Nogi same niosły mnie w stronę lasu.
*******************
-Gdzie ona jest?!- spytał nerowo Jace
- ja nie wiem, nie zdąrzyłem zareagować
- Co teraz?- spytał strażnik Lucas
- Nie wiem- odpowiedział mu inny głos
Tata Camilli był także poddenerwowany,nikt się nie dziwił w końcu wszyscy czychają na jego córkę a ona bez ostrzeżenia wybiega z domu.
- Czy ona.... - zaczął Jace- wzieła telefon?
Znal ją tak długo, że wiedział iż nigdy nie rusyz się bez telefonu.
wszyscy popatrzyli na niego jak na wartiata, który martwi się o jakieś głupoty
- Ej on wcale nie gada aż takich wielki bzdur !- zawołał Lucas
- widziicie ?!
*************************
Zatrzymałam się dopiero w lesie. Było tak dużo śenigu , znowu czułam się jak mała dziewczynka. Usiadłam na gałązce drzewa, zawsze tam siedziałam. Nagle usłyszałam trzask. Wystraszona podskoczyłam. Musiała to być moja wyobraźnia, ale jakieś zwierzę , takk napewno . Ale gdy znowu coś zaczeszczało to się coaraz bardziej wystraszyłam
- Kto tam? Jest tu ktoś?!- zawołałam
odpowiedziała mi głucha cisza. Zaczełam się coraz bardziej bać. Szybko zeszłam z drzewa i już miałam biec gdy nagle.
- Wiedziałem że tutaj przybiegniesz- powiedział mi jakiś głos
Zaczełam biec coraz szybciej i szybciej, myśląc żebym tylko zdąrzyła
***********************
Jak się wam podoba ? ;D jestem na feriach więc nie pisze za dużo i wiem ze rozdział nie jest zbyt ciekawy;/ Zapraszam na drugiego mojego bloga ;)
http://buewwji.blogspot.com/
Witaj ;) Bardzo podoba mi się notka jak zresztą wszystkie inne rozdziały;**
OdpowiedzUsuńProsiłaś mnie, żebym dała Ci link do scen wyciętych z Titanica. Bardzo proszę: http://www.youtube.com/watch?v=pVB_6JtR5GM
Tu nie ma wszystkich scen, ale wystarczy, że wpiszesz w YouTube "Titanic Deleted Scene" i wyskoczy Ci ich pełno.
Sceny wycięte są niestety po angielsku, bo nikomu nie przyszło do głowy ich przetłumaczyć >.<
Pozdrawiam, Sophie;***
O dziękuje Ci <3 ;*
OdpowiedzUsuń